Opublikowano · Aktualizacja

Rosyjski dron uderzeniowy spadł w pobliżu granicy z Polską, myśliwce poderwane do lotu

17 września rosyjski dron uderzeniowy typu odrzutowego spadł w obwodzie wołyńskim, w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk–Jagodyn. Premier Donald Tusk poinformował o incydencie na posiedzeniu rządu i opisał bardzo silną eksplozję. Polska poderwała myśliwce w odpowiedzi na zbliżający się bezzałogowiec.

Najważniejsze

  • 17 września rosyjski dron uderzeniowy spadł w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk–Jagodyn w obwodzie wołyńskim
  • Polska poderwała myśliwce po wykryciu szybko zbliżającego się do granicy drona odrzutowego
  • Premier Donald Tusk poinformował o zdarzeniu na czwartkowym posiedzeniu rządu, powołując się na RMF FM
  • Tusk opisał „bardzo silną eksplozję" i nazwał 17 września wyjątkowym dniem z punktu widzenia bezpieczeństwa
  • Rzecznik Operacyjnego Dowództwa Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski podał, że dron najprawdopodobniej spadł lub został zestrzelony ok. 4 km od granicy po stronie ukraińskiej
  • Według Tuska Rosja „prawdopodobnie zaatakowała stację benzynową (AZS)"
  • 15 września u wybrzeża Polski w Bałtyku znaleziono drona, prawdopodobnie rosyjskiego „Gerberę"
  • 16 września rano w przygranicznych powiatach ogłoszono alarmy lotnicze; zawieszono operacje lotnisk w Rzeszowie i Lublinie

Dlaczego to ważne

Incydent bezpośrednio przyniósł wojnę pod próg terytorium NATO i wymusił poderwanie polskich myśliwców. Pokazuje, że rosyjskie uderzenia dronami w zachodnią Ukrainę wielokrotnie stwarzają ryzyko przedostania się na terytorium Polski. Infrastruktura graniczna i ruch na przejściach były już dostosowywane, by ograniczyć powstawanie skupisk transportowych, które mogłyby stać się celem ataku.

Co się stało

17 września rosyjski dron uderzeniowy typu odrzutowego spadł w obwodzie wołyńskim w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk–Jagodyn. Premier Donald Tusk poinformował o zdarzeniu na posiedzeniu rządu w czwartek, powołując się na RMF FM, i opisał „bardzo silną eksplozję". Polska poderwała myśliwce w odpowiedzi na szybko zbliżający się do granicy bezzałogowiec. Rzecznik Operacyjnego Dowództwa Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski podał, iż dron najprawdopodobniej spadł lub został zestrzelony około 4 km od granicy po stronie ukraińskiej. Tusk ocenił, że 17 września był wyjątkowym dniem z punktu widzenia bezpieczeństwa, i zapowiedział przyspieszenie ruchu na granicy z Ukrainą, by unikać skupisk transportowych mogących stać się celem rosyjskich ataków.

W czym relacje się różnią

Źródła różnią się w ocenie tego, co wydarzyło się po ukraińskiej stronie granicy. Premier Donald Tusk stwierdził, że Rosja „prawdopodobnie zaatakowała stację benzynową (AZS)". Z kolei ppłk Jacek Goryszewski z Operacyjnego Dowództwa Sił Zbrojnych powiedział, że dron najprawdopodobniej trafił w cel lub został zestrzelony około 4 km za granicą po stronie ukraińskiej, zastrzegając, że zapisy są wciąż analizowane. Relacje nie są zgodne co do tego, czy doszło do uderzenia w infrastrukturę, czy do przechwycenia bądź niekontrolowanego upadku.

Kontekst

15 września u wybrzeża Polski w Bałtyku znaleziono drona, prawdopodobnie rosyjskiego „Gerberę". Rano 16 września w przygranicznych powiatach ogłoszono alarmy lotnicze z powodu dronów odrzutowych nad zachodnią Ukrainą, a operacje lotnisk w Rzeszowie i Lublinie zostały zawieszone. Premier Tusk zapowiedział przyspieszenie ruchu na granicy polsko-ukraińskiej, by zapobiec tworzeniu się skupisk transportowych mogących stać się celem rosyjskich ataków.