Opublikowano · Aktualizacja

Trump wzywa Francję do zamknięcia granic w związku z masowymi protestami

Prezydent USA Donald Trump zaapelował w sieci społecznościowej do Francji o zamknięcie granic, twierdząc, że to imigracja „zniszczyła ten niegdyś wielki kraj”. Tło stanowią rozruchy trwające od września — w sobotę 17 października w dziesiątkach miast odbyły się marsze, którym towarzyszyły podpalenia budynków publicznych, w tym 143-letni ratusz w Limoges, plądrowanie sklepów i starcia z policją. Francuskie władze poinformowały o ponad 500 rannych funkcjonariuszach i blisko 1,8 tys. zatrzymanych. Prezydent Emmanuel Macron miał o 20:00 czasu lokalnego wystąpić orędzie do narodu.

Najważniejsze

  • Trump zamieścił w Truth Social wpis, w którym wezwał Francję do zamknięcia granic i stwierdził, że imigracja „zniszczyła ten niegdyś wielki kraj”
  • 17 października marsze w dziesiątkach miast przyciągnęły ponad pół miliona uczestników — wg rządu ok. 550 tys., wg organizatorów ok. 800 tys.
  • W Limoges pożar zniszczył dach 143-letniego ratusza; mer zapowiedział dymisję, jeśli miasto nie otrzyma miliona euro na odbudowę
  • Mer Bordeaux poinformował o splądrowaniu do 100 sklepów; w Marsylii protestujący weszli do ratusza i uszkodzili komisariat
  • Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez podał, że ponad 500 funkcjonariuszy zostało rannych, a prawie 1,8 tys. osób zatrzymano — rekordowe 855 w Paryżu
  • Premier Sébastien Lecornu obwiniał o przemoc „ultralewicę” i La France insoumise; Jean-Luc Mélenchon odpowiedział oskarżeniami pod adresem rządu
  • Protests spilled into Brussels, Liège and Milan — policja w belgijskich miastach użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych

Dlaczego to ważne

Trump bezpośrednio włączył się w debatę o przyczynach francuskich protestów, wskazując imigrację — podczas gdy francuskie i międzynarodowe media tłumaczą je raczej nierównościami, cięciami wydatków publicznych i rosnącymi kosztami życia. W pojedynczy weekend władze odnotowały ponad 500 rannych policjantów i blisko 1,8 tys. zatrzymań, a historyczny ratusz w Limoges stracił dach w wyniku podpalenia; w Brukseli, Liège i Mediolanie doszło do demonstracji i starć. Macron miał tego samego wieczoru wystąpić z orędziem do narodu, co wskazuje na traktowanie sytuacji jako kryzysu państwowego w przededniu wyborów prezydenckich 2027, w których sam nie może startować.

Co się stało

W sobotę 17 października protesty rozlały się po całej Francji. Według władz wzięło w nich udział około 550 tys. osób (organizatorzy mówią o 800 tys.). Marsze były w większości pokojowe, ale niewielkie grupy radykałów atakowały budynki publiczne, policję oraz sklepy. W Limogie ogień zniszczył dach 143-letniego ratusza — mer Guillaume Guérin mówił o „jasnej, umyślnej intencji podpalenia” i zapowiedział dymisję, jeśli miasto nie dostanie miliona euro na remont. W Marsylii protestujący wdarli się do ratusza i uszkodzili komisariat; w Bordeaux zamaskowany tłum włamał się do rezydencji prefekta, a mer Thomas Cazenave poinformował o splądrowaniu do 100 sklepów. W Lyonie podpalono biuro turystyczne na Place Bellecour, w Lille wtargnięto do ratusza i podpalono sklepy, w Paryżu wybijano szyje i palono rowery, a hotel w pobliżu Place de la République został poważnie uszkodzony. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez podał, że ponad 500 funkcjonariuszy zostało rannych, prawie 1,8 tys. osób zatrzymano (rekordowe 855 w Paryżu), a jeden demonstrant zmarł w Paryżu na atak serca. Carrefour poinformował o stratach w dziesiątkach sklepów idących w dziesiątki milionów euro. Premier Sébastien Lecornu obwiniał o przemoc „ultralewicę” i La France insoumise; Jean-Luc Mélenchon odpowiedział, obarczając rząd odpowiedzialnością za „chaos”. Macron, który w sobotę na X napisał, że „wszyscy, którzy atakowali i grabili, poniosą karę”, miał o 20:00 czasu lokalnego wygłosić orędzie do narodu. Tego samego dnia prezydent USA Donald Trump zamieścił w Truth Social wpis, w którym stwierdził, że „Francja płonie”, i wezwał do zamknięcia granic, obarczając imigrację winą za sytuację. Protesty rozszerzyły się także poza Francję: w Brukseli i Liège policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego, a w Mediolanie zamaskowane osoby rzucały kamieniami i budowały barykady.

Jak piszą o tym źródła ukraińskie

Wszystkie trzy źródła w zestawie to ukraińskie media (ЛІГА.net LB.ua, ZN.UA, NV), więc porównanie perspektyw krajowych i międzynarodowych opiera się wyłącznie na tych przekazach. Ukraińskie redakcje tłumaczą i wzmacniają wpis Trumpa w Truth Social, eksponując jego wyjaśnienie przyczyn zamieszek przez pryzmat imigracji oraz obraz „płonącej Francji” w tytułach.

W czym relacje się różnią

Źródła nie zgadzają się co do platformy, na której Trump opublikował swój apel: ЛІГА.net LB.ua i kilka innych przekazów wskazują Truth Social, ZN.UA podaje sieć X. Rozbieżne są także szacunki zatrzymań — minister Nunez mówił o blisko 1,8 tys. w całym kraju (855 w Paryżu), a premier Lecornu, na którego powołuje się NV, o ok. 1,2 tys. Liczba rannych funkcjonariuszy to według Nunez ponad 500, a według cytatu z Lecornu w NV — 150. Wiek ratusza w Limoges ZN.UA określa na 143 lata, NV opisuje go jako „XIX-wieczny”. Frekwencja na marszach 17 października to wg rządu ok. 550 tys., a wg organizatorów ok. 800 tys.

Kontekst

Protesty rozpoczęły się we wrześniu od skarg na warunki w szkołach i braki kadrowe w przedmieściach robotniczych, a następnie przekształciły się w szerszy ruch przeciwko nierównościom, cięciom wydatków publicznych i rosnącym kosztom życia. Premier Lecornu i część rządu obarczyli winą za przemoc „ultralewicę” i ugrupowanie La France insoumise; Jean-Luc Mélenchon odpowiedział oskarżeniami pod adresem rządu. Trump wyjaśniał sytuację imigracją, podczas gdy francuskie i międzynarodowe media wskazywały na nierówności, cięcia budżetowe i koszty życia — co stanowi kluczową rozbieżność w interpretacji przyczyn kryzysu.