Wydarzenie: 25 września · Opublikowano

Polska prokuratura: pożar stacji Starlink w Woli Krobowskiej to podpalenie, śledztwo obejmuje sabotaż na rzecz obcego wywiadu

Polska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie pożaru naziemnej stacji satelitarnej Starlink w Woli Krobowskiej (województwo mazowieckie), do którego doszło wieczorem 23 września. Sprawa, prowadzona wspólnie z ABW i Centralnym Biurem Śledczym Policji, obejmuje m.in. zarzut sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu. Prokuratura sprawdza rosyjski ślad; podejrzanym nie postawiono jeszcze zarzutów.

Najważniejsze

  • Pożar naziemnej stacji Starlink w Woli Krobowskiej wybuchł wieczorem 23 września 2026 r.
  • 25 września prokuratura poinformowała o wszczęciu śledztwa — podał rzecznik Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak, cytowany przez PAP.
  • Śledztwo obejmuje zarzut sabotażu oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.
  • Według prokuratury wstępne dowody wskazują na podpalenie; stacja odniosła poważne straty materialne.
  • Sprawę prowadzą Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Śledcze Policji; podejrzanym nie postawiono zarzutów.
  • Prokuratura bada, czy sprawcy działali na zlecenie rosyjskich służb; deklarowanym celem miało być zakłócenie łączności internetowej Starlink w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.
  • Premier Donald Tusk poinformował, że sprzęt na stacji działa prawidłowo; wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski sugerował rosyjski ślad.

Dlaczego to ważne

Pożar dotyczy infrastruktury kluczowej dla łączności ukraińskich sił zbrojnych na froncie — polscy urzędnicy wprost wiążą domniemany motyw z próbą odcięcia ukraińskiej armii od internetu. Formalne potraktowanie sprawy jako sabotażu na rzecz obcego wywiadu otwiera drogę do oficjalnej atrybucji wobec Rosji i może mieć konsekwencje geopolityczne. Stacja obsługuje znaczną część Europy Środkowo-Wschodniej, więc skuteczny atak rodzi szersze ryzyka dla łączności w regionie.

Co się stało

Wieczorem 23 września w miejscowości Wola Krobowska w województwie mazowieckim wybuchł pożar naziemnej stacji satelitarnej Starlink. 25 września rzecznik Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak poinformował PAP o wszczęciu śledztwa, które obejmuje zarzut sabotażu oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu. Śledztwo powierzono Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Centralnemu Biuru Śledczemu Policji; prokuratorzy i funkcjonariusze przeprowadzili oględziny i przesłuchali świadków dzień przed komunikatem. Według wstępnych ustaleń przyczyną było podpalenie; stacja odniosła poważne straty materialne. Prokuratura sprawdza wersję o działaniu sprawców na zlecenie rosyjskich służb wywiadowczych; podejrzanym nie postawiono zarzutów. Premier Donald Tusk oświadczył, że sprzęt na stacji działa prawidłowo, a wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski publicznie sugerował rosyjski ślad i motyw związany z ukraińskim frontem.

Jak piszą o tym źródła ukraińskie

Oba ukraińskojęzyczne źródła od początku przedstawiają zdarzenie w ramie podpalenia («підпал») i kładą nacisk na sprawdzany rosyjski ślad, eksponując wątek sabotażu już w pierwszych akapitach. Podkreślają, że celem ataku mogło być odcięcie ukraińskiej armii od internetu Starlink na froncie — co wprost wpisuje incydent w kontekst wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

W czym relacje się różnią

Wicepremier Krzysztof Gawkowski wprost sugerował, że pożar zorganizowała Rosja, by odciąć ukraińską armię od internetu na froncie. Premier Donald Tusk powiedział natomiast, że odpowiedzialność nie została potwierdzona, choć „wiele poszlak" wskazuje na zgodność z nową rosyjską doktryną ataku. Prokuratura ogranicza się do informacji, że rosyjski ślad jest sprawdzany i że nikomu nie postawiono zarzutów. Wypowiedzi różnią się więc stopniem kategoryczności atrybucji wobec Rosji.

Kontekst

Naziemne stacje Starlink zapewniają łączność satelitarną szeroko wykorzystywaną przez ukraińskie siły zbrojne w trakcie rosyjskiej inwazji na pełną skalę. Polskie śledztwo powierzono Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) oraz Centralnemu Biuru Śledczemu Policji. Stacja w Woli Krobowskiej obsługuje znaczną część Europy Środkowo-Wschodniej, co czyni ją potencjalnie atrakcyjnym celem operacji wymierzonych w łączność regionu.