Rosja wezwała dyplomatów do opuszczenia Kijowa; UE i ambasady państw członkowskich zostają
3 października rosyjskie MSZ zaapelowało do cudzoziemców, w tym personelu misji dyplomatycznych, o opuszczenie Kijowa i zapowiedziało nowe „masowe uderzenia” na stolicę Ukrainy. 4 października ambasador UE Kateryna Maternova oraz rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand publicznie odrzucili groźby i potwierdzili, że delegacja UE oraz wszystkie 25 ambasad państw członkowskich w Kijowie pozostają na miejscu. Estonia i Polska przekazały analogiczne zapewnienia.
Najważniejsze
- 3 października rosyjskie MSZ wezwało cudzoziemców i dyplomatów do wyjazdu z Kijowa, grożąc nowymi masowymi uderzeniami na ukraińską stolicę.
- Ambasador UE Kateryna Maternova oświadczyła, że delegacja UE oraz 25 ambasad państw członkowskich UE w Kijowie pozostaje i kontynuuje pracę.
- Maternova powołała się na Konwencje wiedeńskie o misjach dyplomatycznych i przestrzegła Rosję, by nie wystawiała ich na próbę.
- Rzecznik KE Christian Wigand ocenił groźby jako próbę zastraszenia Europy i zapowiedział kontynuację wsparcia dla Ukrainy oraz prace nad największym pakietem sankcji wobec Rosji.
- 4 października Maternova napisała na X, że „zostajemy” i że groźby nie powstrzymają europejskiego wsparcia dla Ukrainy.
- Tego samego dnia estońskie i polskie MSZ potwierdziły, że ich ambasady w Kijowie pozostają otwarte.
Dlaczego to ważne
Rosja wprost wskazała obecność zagranicznych ambasad w Kijowie jako element groźby, co stawia pytanie o ewentualne uderzenia na cele dyplomatyczne z naruszeniem Konwencji wiedeńskich. UE, wszystkie 25 ambasad jej państw członkowskich w Kijowie, Estonia i Polska publicznie odrzuciły szantaż i potwierdziły obecność — to skoordynowany sygnał politycznego wsparcia dla Ukrainy. Wymiana zbiega się z pracami nad największym w historii UE pakietem sankcji wobec Rosji oraz z niedawnymi sankcjami za deportację ukraińskich dzieci, łącząc spór dyplomatyczny z szerszym torem sankcyjnym. Jednocześnie doniesienia „Guardiana” o prywatnym planowaniu relokacji ambasad tworzą przepaść między oficjalną a nieoficjalną postawą, która sama w sobie jest częścią tej historii.
Co się stało
3 października rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało oświadczenie, w którym wezwało cudzoziemców, w tym personel misji dyplomatycznych, do opuszczenia Kijowa, i zapowiedziało nowe „masowe uderzenia” na stolicę Ukrainy — jak podało, w odpowiedzi na ukraińskie ataki na rosyjskie obiekty wojskowe. Resort zapowiedział, że „całą odpowiedzialność za ewentualne negatywne konsekwencje” poniosą ci, którzy zignorują ostrzeżenie.
4 października ambasador UE na Ukrainie Kateryna Maternova publicznie odpowiedziała na groźby, potwierdzając, że Przedstawicielstwo UE oraz wszystkie 25 ambasad państw członkowskich w Kijowie pozostają i kontynuują pracę. Powołała się na Konwencje wiedeńskie regulujące funkcjonowanie misji dyplomatycznych i przestrzegła Rosję, by nie wystawiała ich na próbę. Tego samego dnia opublikowała wpis na platformie X: „Przekaz Rosji do dyplomatów w Kijowie: wyjeżdżajcie albo ryzykujcie życie. Nasza odpowiedź: zostajemy.”
Równolegle rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand ocenił groźby jako próbę zastraszenia Europy i skłonienia jej do ograniczenia wsparcia dla Ukrainy. Stwierdził, że delegacja UE działa w Kijowie bez zmian, że to nie pierwszy raz, gdy Rosja formułuje takie groźby, i że UE będzie kontynuować wsparcie dla Ukrainy oraz prace nad największym pakietem sankcji w historii Unii. Analogiczne zapewnienia o pozostaniu ambasad w Kijowie przekazały w tym dniu władze Estonii i Polski.
Jak piszą o tym źródła ukraińskie
Ukraińskie źródła eksponują przekaz ambasador Maternowej — zwłaszcza jej wpis na X i odwołanie do Konwencji wiedeńskich — jako centralny element wydarzenia i sygnał trwałej obecności dyplomatycznej UE w Kijowie. Na tym tle podkreślają zapowiedź prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z wywiadu dla Reutersa 3 października o zintensyfikowaniu ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie w odpowiedzi na eskalację rosyjskich uderzeń wymierzonych w wypędzenie mieszkańców Kijowa i innych miast. Ukraińskie MSZ stanowczo zdementowało doniesienia o planach relokacji ambasad, a rosyjskie uderzenie w Most Północny w Kijowie w dniu oświadczenia ambasador zostało przywołane jako kontekst ilustrujący charakter zagrożenia.
W czym relacje się różnią
Źródła różnią się w ocenie, czy ambasady zachodnie faktycznie szykują się do relokacji z Kijowa. „The Guardian” informował, że dyplomaci prywatnie opracowują plany przeniesienia misji do Lwowa lub do wschodniej Polski; rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhiy Tykhyi oświadczył, że resort nie otrzymał takich sygnałów, a ambasador Maternova i instytucje UE potwierdziły publicznie, że delegacja UE i wszystkie 25 ambasad państw członkowskich pozostają w Kijowie. Rozbieżność dotyczy też daty poprzedniej analogicznej rosyjskiej groźby: część źródeł wskazuje maj 2025, inne — maj 2026; w obu przypadkach podkreśla się, że w odróżnieniu od 2022 roku misje wówczas nie opuściły stolicy.
Kontekst
Rosja wielokrotnie już groziła dyplomatom w Kijowie; po podobnym ostrzeżeniu pod koniec maja misje dyplomatyczne pozostały w stolicy. W tym roku UE zatwierdziła plany zakupów obronnych dla Ukrainy o wartości 28,3 mld euro oraz dodatkowo 6,6 mld euro pomocy wojskowej. 28 września UE nałożyła nowe sankcje w związku z deportacją ukraińskich dzieci. UE potępiła też rosyjskie groźby nuklearne wobec państw NATO, odpowiadając na rosyjski dokument do Sojuszu, w którym Moskwa dopuszczała użycie pełnego arsenału, w tym broni jądrowej, w razie próby izolacji obwodu królewieckiego. W wywiadzie dla Reutersa 3 października prezydent Zełenski zapowiedział intensyfikację ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie, a rankiem w dniu oświadczenia ambasador Maternowej Rosja uderzyła w Most Północny w Kijowie.